Dziś jest wielki dzień dla Helu. Dzień o którym nieśmiało marzyliśmy od lat. Dziś, helscy komandorzy, nasi bohaterowie, św.p. oficerowie M.W. - Stanisław Mieszkowski, Zbigniew Przybyszewski i Jerzy Staniewicz po raz ostatni odwiedzają Hel. Hel którego z takim oddaniem bronili w 1939 roku.
Obrona Helu była czymś wyjątkowym. Mimo szumnej nazwy „Rejon Umocniony Hel” jego uzbrojenie było nieproporcjonalnie słabsze od potęgi atakujących Niemców – ale dzięki dzielności wspaniałych żołnierzy - obrońców Helu - ten nieugięty półwysep stał się najdłużej bronionym terenem Rzeczpospolitej - bronił się aż 32 dni.
W czasie obrony Helu - kpt. Jerzy Staniewicz był oficerem sztabu Dowództwa Floty, kpt. Stanisław Mieszkowski dowodził kanonierką ORP HALLER i Grupą Kanonierek a po uszkodzeniu okrętu ostrzałem Niemców, dowodził odcinkiem p-desant. od portu wojennego do baterii Laskowskiego, kpt. Zbigniew Przybyszewski był wspaniałym dowódcą baterii Laskowskiego, która 32 dni utrzymywała z dala od Helu potężną, niemiecką flotę.
Swoim oddaniem dla Ojczyzny, wojskową fachowością, poświęceniem i oficerskim honorem zasłużyli na naszą wieczną pamięć. Po 5 latach niemieckiej niewoli zdecydowali się na powrót do Ojczyzny i swoich rodzin.
Wrócili by budować z ruin Polskę – nie zwracając uwagi, jaka by ona nie była. Bo Ojczyzna była dla nich matką – a o matkę trzeba dbać i kochać ją bez względu na okoliczności.
Po pięciu latach sukcesów w budowaniu Marynarki Wojennej, zaszczytów i awansów trafili w tryby zorganizowanej, stalinowskiej maszyny do niszczenia ludzi. Odgórne zalecenia władz spowodowały, że z wojska zaczęto wyrzucać fachowych, zasłużonych oficerów, zaczęto ich oskarżać o najcięższą ze zbrodni jaką można zarzucić oficerowi, dumnemu ze swojego patriotyzmu – oskarżać o zdradę Ojczyzny.
Z tego jedynego powodu, że byli wyszkoleni i służyli kiedyś w innej Polsce, w innym ustroju – z dnia na dzień okrzyczano ich wrogami ojczyzny. Jako pierwszy z obrońców Helu, został aresztowany 18 września 1950 roku kmdr por. Zbigniew Przybyszewski, niezłomny patriota i bardzo ceniony i lubiany dowódca. W ciągu następnych miesięcy aresztowano kolejnych siedmiu komandorów – obrońców Helu. Wtrącono ich do więzień bezpieki i poddano wielomiesięcznym torturom – aby wymusić samooskarżenia zgodne z chorymi pomysłami partyjnych władców.
Ta niezasłużona tragedia, te publikowane na ich temat steki obelg i fałszywych oskarżeń, zostały zakończone najcięższymi wyrokami wydanymi w majestacie stalinowskich praw i trzema zbrodniami wykonanymi po katyńsku – strzałem w tył głowy. To jutro o świcie, 16 grudnia minie 65 lat od momentu, gdy kat bezpieki w piwnicy mokotowskiego więzienia zastrzelił komandorów Mieszkowskiego i Przybyszewskiego… Staniewicz był zamordowany cztery dni wcześniej.
My w Helu nigdy nie zapomnimy tragicznej historii komandorów. Nasze Muzeum Obrony Wybrzeża od lat dumnie nosi imię helskiego bohatera – komandora Zbigniewa Przybyszewskiego, kawalera wojennego Orderu Virtuti Militari.
W naszej działalności nieustannie przypominamy tragiczną historię tych trzech zasłużonych oficerów marynarki która powinna stać się ostrzeżeniem, aby nigdy takie wydarzenia nie miały więcej miejsca.
Żegnamy dziś naszych helskich bohaterów – tak bliskich naszemu sercu.
Niech spoczną w spokoju i zasłużonej chwale.
To się im należy od historii.