Niezwykły sukces Norwegów

 

Choć niewielka była Spartan drużyna

Do dziś się ich bohaterstwo wspomina

Gotfryd V.Gray

 

14 października 1939 roku, po trwającej 6 tygodni bałtyckiej epopei ORP Orzeł – zbudowana w Holandii łódź podwodna jak się mówiło wtedy, wszedł bezpiecznie do brytyjskiego portu Rosyth i już wkrótce po przezbrojeniu rozpoczął patrole na północnym Atlantyku.

Około południa dnia 8 kwietnia 1940 roku, ORP Orzeł patrolujący wzdłuż wybrzeży Norwegii zauważył ciężko załadowany, podejrzany transportowiec nie niosący żadnej bandery.  Po zbliżeniu się udało się odczytać przez peryskop nazwę statku Rio de Janeiro i niewyraźnie zamalowany port macierzysty Hamburg. Zgodnie z ówczesnymi procedurami Orzeł wynurzył się i nadał sygnał nakazujący zatrzymanie maszyn i przybycie kapitana z dokumentami, na co niemiecki statek zwiększył prędkość kierując się ku brzegom norweskim. Nasz okręt ruszył w pogoń i oddał dwie serie ostrzegawcze z karabinu maszynowego. Rio de Janeiro zatrzymał się, nadając jednocześnie przez radio sygnały wzywające pomoc. Dowódca Orła nakazał załodze niemieckiego statku opuścić pokład w ciągu 5 minut, gdyż przystępuje do odpalenia torpedy. Niemiecki dowódca grał dalej na zwłokę rozsyłając alarmy przez radio a jednocześnie powiadamiając Orła, że już-już wysyła motorówkę z oficerem i nie robiąc nic. W tej sytuacji odpalono torpedę, która o godz.12.05 trafiła w prawą burtę Rio de Janeiro. Po ataku na pokładzie statku pojawił się tłum żołnierzy ukrytych wcześniej w ładowniach, dziób i rufa storpedowanego statku zapełniły się ludźmi w szarozielonych mundurach. Wybuchła panika, panika, jaką rzadko się widzi. Statek zaczął powoli chylić się na prawa burtę, żołnierze zaczęli gorączkowo opuszczać statek. Ponieważ od strony brzegu zauważono nadpływające jednostki i samoloty, Orzeł zanurzył się i odpalił drugą torpedę. Była ona celna i trzy minuty po trafieniu o godz. 13.18 Rio de Janeiro zatonął. Po ataku, kpt. Grudziński powiadomił admiralicję o okolicznościach zatopienia, następnie polski okręt oddalił się kontrolując dalej swój sektor. O godz. 23.00 angielskie radio podało komunikat:

" Dziś w południe patrolujący angielski okręt podwodny zatopił przez storpedowanie niemiecki 6800-tonowy statek Rio de Janeiro przed Lillesand na południowym wybrzezu norweskim. Statek pochodził z Hamburga miał na pokładzie około 400 żołnierzy i sprzęt wojenny. Większa część żołnierzy zatonęła ze statkiem"

 

Co u wybrzeży Norwegii robił niemiecki transportowiec pełen ukrytego wojska?

Właśnie tej nocy -  8/9 kwietnia 1940 r. Norwegia została niespodzianie zaatakowana przez potężne desanty morskie i lotnicze wojsk niemieckich. Nad ranem flota niemiecka mająca w składzie m.in. dwa potężne pancerniki wpłynęła do fiordu, na którego końcu znajduje się stolica Norwegii – Oslo. Wejścia do tego fiordu broniła stara twierdza Oscarsborg.

Pierwsze fortyfikacje w naturalnej cieśninie osłaniającej Oslo od morza – Drøbaksundet zostały zbudowane w 1643 roku. Po modernizacjach i wizycie króla Oskara I Szwedzkiego w 1855 roku twierdza otrzymała swą obecna nazwę Oscarsborg. W 1892 roku zainstalowano tam trzy nowe działa 280 mm nazwane „Aron”, „Johua” i „Moses" produkcji niemieckiej firmy Krupp, podwodną zaporę w poprzek cieśniny i stacjonarną wyrzutnię torped, a ponadto kilka dział mniejszego kalibru – 150 mm i 57 mm.

W momencie niespodziewanego ataku niemieckiego uzbrojenie twierdzy Oscarsborg było już mocno przestarzałe, a załogą twierdzy byli świeżo powołani rekruci – jedno z dział nawet w ogóle nie miało załogi.

W panującym w momencie ataku zamieszaniu, 65-letni pułkownik Birger Eriksen choć utracił łączność ze sztabem armii norweskiej i nie otrzymał jednoznacznych rozkazów, lecz podjął samodzielną decyzję. Najpierw wysłał naprzeciw wchodzącemu do cieśniny pancernikowi, 10,000 tonowemu  BLÜCHER’owi łódź patrolową i nakazał jej oddać strzały ostrzegawcze. Niemcy odpowiedzieli ogniem, wtedy płk.Birger wydał rozkaz oddania salw bojowych przez fort. Dwa działa oddały o 5:20 salwy z dystansu 1800m. Pancernik zaczął płonąć i próbował się wycofać.

Na kolejny rozkaz wystrzelono z fortecznej wyrzutni dwie torpedy (40-letnie, produkcji Austro-Węgierskiej) w kierunku nieprzyjaciela, co dobiło BLÜCHERA i spowodowało o godz. 7:23 jego zatonięcie wraz z przebywającymi na pokładzie sztabami: 163 Dywizji Piechoty, Kriegsmarine i Luftwaffe. Z okrętem zatonęło 830 osób z załogi.

Forteca uszkodziła ponadto ogniem dział 150mm pancernik kieszonkowy LÜTZOW (wcześniejsza nazwa DEUTSCHLAND)  osiągając trzykrotne trafienie.

Dzięki temu niespodziewanemu oporowi historycznej już fortecy, niemiecka flota została na kilkanaście godzin zatrzymana, co pozwoliło na ewakuację króla, rządu i rezerw norweskiego złota do Wielkiej Brytanii. Król Haakon VII zdecydowanie odrzucił propozycję współpracy z niemieckim okupantem i przez całą okupację patronował norweskim siłom zbrojnym przebywając w Londynie.

Silny atak niemiecki praktycznie zalał południową część Norwegii. W obliczu zajęcia Oslo przez desant spadochronowy Niemców, twierdza Oscarsborg 10 kwietnia poddała się. Norwegia skapitulowała po ciężkich walkach wspieranych przez wojska alianckie w dniu 10 czerwca, po ewakuacji resztek oddziałów alianckich z Narviku, w czym walnie pomagały jednostki Polskiej Marynarki Wojennej.

 

Wybór nazwy okrętu: BLÜCHER okazał się dla Niemców po raz trzeci pechowy;

 

Niemcy postawili na brzegu fiordu upamiętniający zatopienie BLÜCHERA pomnik, przy którym aż do końca okupacji stała warta honorowa. Po wyzwoleniu pomnik rozebrano.

Pułkownik Birger Eriksen nie miał łatwego życia po tej brawurowej akcji i choć zmarł w 1958 roku już jako bohater narodowy to wcześniej wielokrotnie zarzucano mu, że złamał neutralność Norwegii decydując się pierwszy na oddanie strzałów do Niemców. Obecnie jednak kwestia, że to Niemcy były agresorem jest rozstrzygnięta całkiem jednoznacznie.

 

Niemcy zdyskontowali niezwykły sukces nadbrzeżnej artylerii fortyfikując wybrzeża Norwegii ogromną ilością ciężkich baterii ukrytych w betonowych kazamatach, w tym dwu baterii 406 mm.  Tzw. Wał Atlantycki przedłużono aż do południowego krańca Francji. W tej części Europy najpotężniejszą baterią była bateria Lindemann zbudowana nieopodal Sangate -  były to trzy dziala 406 mm zabrane z Helu z byłej baterii Schleswig-Holstein.

Linia norweskich ciężkich baterii spełniła swoją rolę odstraszającą – ani nigdy nie była atakowana, ani nigdy jej armaty nie ostrzeliwały przeciwnika. Bateria Lindemann – jako jedyne działa 406mm oddawała strzały bojowe ostrzeliwując nad kanałem La Manche tereny Anglii.

 

© Władysław Szarski – dla Blizy