"Helska Bliza" (Numer xxxxx)

Mój ulubiony, wspaniały aktor John Wayne nakręcił kiedyś film „ Alamo ”. ( o Szariku będzie potem, cierpliwości!) Alamo to dla Amerykanów symbol równy naszemu Westerplatte – bohaterska, z góry skazana na przegraną obrona fortu Alamo w Meksyku w 1836 roku. Stawka była tam wielka – wojna pomiędzy Republiką Meksyku i zbuntowanymi siłami teksańskimi miała zdecydować, czy Teksas będzie amerykański czy meksykański.

Po 13 dniach oblegania i walk, trzytysięczne wojska meksykańskie wymordowały całą załogę fortu – około dwustu Amerykanów. Zginęli tam m.in. legendarni traperzy Dave Crockett i Jim Bovie – którego słynny „nóż Boviego ” jest do dziś najpopularniejszym nożem w USA.

Te 13 dni i szok wywołany tragedia obrońców zmobilizowały Teksańczyków, którzy pokonali Meksykanów i stworzyli własna republikę, która dopiero po 10 latach stała się częścią USA.

Temat jakże piękny, patriotyczny, wspaniały, pobudzający…

Kiedyś przed laty nie udało mi się pójść do kina na Alamo , więc kupiłem ten film na DVD jak tylko go zobaczyłem. Wspaniali aktorzy z Johnem Waynem na czele, przepiękna sceneria, niewypowiedziany rozmach akcji, bohaterstwo historycznych postaci, wiernie pokazana historia – cóż, kiedy cały film razi tandetą, brakami scenariusza i reżyserii, jest drętwy i sztuczny i choć zadowoli standardowego miłośnika scen batalistycznych ja bardzo się nim niestety zawiodłem.

Niedawno w TV wyświetlano nową wersję Alamo – nakręconą w 2004 roku z udziałem innych utytułowanych aktorów. Z wypiekami siadłem przed ekranem i …… nie doczekałem do końca! Film okazał się nudnym, nędznym „produkcyjniakiem” w stylu NRD, zupełnie nie do oglądania, mimo wspaniałego przesłania, głębokiego patriotyzmu i historycznej dokładności…

A może nie o te cechy chodzi widzowi? Może patriotyzm i poprawność historyczna bijąca z filmu to nie wszystko? Ja jeszcze pamiętam jak właśnie wyłącznie pod tym kątem oceniano filmy i dzieła literackie w „Trybunie Ludu”.

W naszej zwariowanej rzeczywistości zaczyna od nowa działać namiastka cenzury. Nie odbudowano, co prawda budynku, gdzie siedzieli cenzorzy, ale do każdej instytucji wciska się siłą rozidealizowanego fanatyka, który usiłuje oceniać wszystko tylko pod jednym kątem – zgodności z oficjalną linią narodowo-partyjną.

I nagle okazuje się, że świetnie zrobiony film o Szariku i jego pancernych kompanach – to po prostu według różnych oszołomów wyłącznie kłamliwa komunistyczna propaganda godna surowego potępienia i mogąca skazić dziateczki zatrutym robakiem komunizmu…

Nie ważne, że film porywający, że grają rewelacyjnie świetni aktorzy, że trzyma w napięciu i podoba się widzom. Obecnie wywleka się wyłącznie oczywiste przemilczenia historyczne filmu i ideologiczną niepoprawność jego bohaterów – walczących w komuszej , zakłamanej armii.

W czasie II wojny dwukrotnie organizowano polską armię w ZSRR – ci co zdążyli dojechać do pierwszej – poszli z Andersem , ci którym się zdążyć nie udało – poszli z Berlingiem . Całe dzieciństwo wmawiano mi w szkole, że ci pierwsi byli wrednymi agentami imperializmu a ci drudzy – cacy . Teraz nasze „nowe PZPR” – bo tak odbieram zachowanie   partii rządzącej – usiłuje nam wmówić, ze Ci pierwsi – to najszlachetniejsi i nieskalani patrioci i bohaterowie, a ci drudzy – to wredne, zatrute komuszym jadem osobniki, które tylko marzyły o zniewoleniu i ateizacji Polski.

Ludzie, czyście w obu przypadkach nie zwariowali? Wystarczy odrobina logiki by wiedzieć, że szło się wtedy do różnych armii bić hitlerowców – i kropka. A co do wyciąganych ciągle argumentów o okrucieństwach takich, czy innych oddziałów, to wystarczy otrząsnąć się z ideologicznego fałszu, by doznać niedostępnego fanatykom oświecenia – że każda wojna jest brudna, okrutna i krwawa, że żołnierze w KAŻDEJ walczącej armii ujawniają swoje najgorsze instynkty, popełniają zbrodnie, okrucieństwa i czyny niegodne. I że każda opowieść o tych zdarzeniach jest albo z gruntu zakłamana, albo jest piętrzącą okrucieństwa jatką godną dr Hannibala 'Kanibala' Lectera .

Nie lubię oglądać mrocznych jatek i dlatego tak cenię i lubię oglądać „Czterech pancernych” – to piękna ballada o wojnie – nieprawdziwa jak i inne, ale w przeciwieństwie do nich – piękna!

A to, czy Szarik nie był przypadkiem w rzeczywistości czerwonym komisarzem bezpieki – jest mi w tym momencie zupełnie obojętne.

Ten atak na Szarika – to oczywiście tylko jeden z przykładów, tego co dzieje się obecnie, tego – czego nie znoszę – ślepego fanatyzmu i szerzenia nienawiści do urojonych „wrogów”.

Ciekawe tylko, że jakoś nikt nie zaatakował świetnego brytyjskiego serialu ' Allo ' Allo ! - np . za brak poprawności historycznej i reklamowanie nazizmu. Widocznie jednak zaatakowanie zagranicznych producentów czy aktorów tak popularnego filmu przekroczyłoby granice śmieszności nawet dla idioty.

Naszym szczęściem jest mimo wszystko – czego jak uważam nie doceniamy – istnienie, choć w ograniczonym zakresie wolnej prasy i TV – tam można jeszcze usłyszeć głosy spokoju i rozsądku.

Valle
[© Władysław Szarski]