hackenkreutz
Okres okupacji niemieckiej....

(aktualizowano 19 - V - 2008)


Władysław Szarski© & Marek Krzyczkowski©

Cypel helski miał odegrać wielką rolę w Niemieckiej obronie. Niemal natychmiast po zajęciu Helu, Niemcy zaczęli sprowadzać tu nowe działa i naprawiać uszkodzenia zdobytych dział polskich doprowadzając do gotowości bojowej przede wszystkim zdobyczne działa Baterii Laskowskiego ... tutaj więcej o baterii Laskowskiego ... - pod nazwą "Schlesien"

Na półwyspie zbudowano cztery stałe baterie p-lot - trzy w Helu i jedną w Jastarni wyposażone po cztery armaty kalibru 105 mm, prawdopodobnie typu 10.5 mm SK.C/32, oraz lokowano wiele broni przeciwlotniczej różnych kalibrów na podstawach półstałych.

Niemcy rozpoczęli oczyszczanie portów (zwłaszca wojennego) z wraków. Cytuję tu fragment opracowania Hioba-Paseckiego (za jego zgodą! dziekuję ;-) również dalej w tekście korzystam z jego pomocy):

"Najszybciej zainteresowano się niszczycielem ORP Wicher, leżącego na prawej burcie zalęgającego przy falochronie południowym. Początkowo planowano go podnieść i wcielić do Krigsmarine pod nazwa Seerose, jednakże zrezygnowano z tego pomysłu i wyholowano go poza teren portu. Trałowiec ORP Mewa został wydobyty i wyremontowany oraz przezbrojony [2 x20 mm] przez Niemców. Następnie Mewa została wcielona do Kriegsmarine pod nazwą Putzig [Puck]. W czerwcu 1941 roku została przebudowana na okręt pomocniczy - poławiacz torped [Torpedofangboot] z oznaczeniem TFA 7. Od 3 grudnia 1941 roku służyła jako poławiacz torped na poligonach morskich, podczas ćwiczebnych strzelań torpedowych na Morzu Bałtyckim.
Wrak zatopionego w wejściu do portu przez poddające się wojska polskie holownika Smok został przez Niemców wydobyty i przeholowany do Gdańska na remont, w 1940 roku holownik otrzymał niemiecką nazwę Rixhöft [Rozewie] i pełnił służbę holowniczo-ratowniczą do momentu zatonięcia w pobliżu Warnemünde, na skutek nalotu samolotów alianckich 2 marca 1945 roku.
Stawiacz min ORP "Gryf" został wydobyty i wyholowany na płyciznę Zatoki Puckiej gdzie służył jako cel do ćwiczeń artyleryjskich i lotniczych. Wielu autorów podaje, jako datę wydobycia, listopad 1939 roku, jednakże na zdjęciach U-bootów w helskim porcie, z maja 1942 roku, widać w tle wypalony wrak ORP Gryf. Niemcy, podobnie jak w przypadku ORP Wicher, rozważali możliwość wyremontowania go i wcielenia do Krigsmarine, ale prawdopodobnie po oszacowaniu zniszczeń wynikłych po pożarze, zrezygnowano z tego planu."

W czasie okupacji rozbudowano znacznie urządzenia portowe dla potrzeb bazy Kriegsmarine. Zbudowano bazę remontową i wybudowano stojąca do dzis halę stoczniową. Tu w helskim porcie robiono badania nad eksperymentalnym napędem okrętów podwodnych tzw. turbinami Waltera.
Prowadzono tu badania nad nowymi radarami m.in. na wieży kościoła umieszczono ogromną antenę radaru - przypuszcalnie typu Freya, a w 1943 roku zainstalowano w Helu w rejonie cypla duży, nowoczesny radar typu FuMG 65 "Würzburg-Riese" [Olbrzym] o zasięgu 50-70 km.
W Helu prowadzono systamatyczne szkolenia załóg okrętów podwodnych.
W rejonie wjazdu do miasta Hel zbudowano trzy potężne stanowiska artyleryjskie dla
dział o kalibrze 406 mm, miotających pociski o wadze 600 i 920 kg, a nawet 1030 kg!
Była to najpotężniejsza w rejonie Bałtyku bateria "Schleswig-Holstein" Zobacz szczegółowy opis! o zasięgu do 56 km - obecnie zabytek militarny klasy światowej.

(NIEMAL IDENTYCZNE, niemieckie stanowisko artyleryjskie, na wybrzeżu Danii - można zobaczyć na kilku ujęciach w filmie "Gang Olsena 3" !!!)

Dwa z helskich stanowisk są w dalszym ciągu obsadzone przez wojsko, jedno całkowicie opuszczone, objęło w 2006 roku nowo-powstałe Muzeum Obrony Wybrzeża i udostępniło do zwiedzania.
Aby dotrzeć do tego stanowiska, wystarczy wyjść szosą z Helu w kierunku Juraty, zaraz za pierwszy ogrodzony teren wojskowy, znajdujący się po prawej ręce (to też jedno ze stanowisk dział), a następnie skręcić w pierwszą drogę bitą w prawo (w kierunku Bałtyku). Za ok 200m, na rozgałęzieniu w kształcie "Y" skręcamy znowu w prawo - i po ok. 100 m wychodzimy na ukryty w lesie bunkier - to stanowisko działa nr 2, które w 2005 r. zostało oczyszczone i zakonserwowane dla potrzeb turystycznych.
Jeśli z szosy nie skręcimy w prawo, lecz pójdziemy nią ok. 200 m dalej i skręcimy w lewo (w stronę zatoki), to droga doprowadzi nas do
potężnej betonowej, dziewięcio-kondygnacyjnej, górującej nad lasem niemieckiej wieży kierowania ogniem - także oczyszczonej i zakonserwowanej w 2005 r. Ze szczytu (30 m) tzw. "Mysiej Wieży" fascynujący widok - lornetka i dobra pogoda konieczne!
UWAGA: w sezonie 2005 zwiedzanie wnętrz obiektów baterii może być znacznie utrudnione, bądź okresowo nawet niemożliwe - ze względu na trwające intensywnie prace adaptacyjne i rekonstrukcyjne.

W czasie niemieckiej okupacji rejon Zatoki Gdańskiej odgrywał wielką rolę dla obronności III Rzeszy , W Gdyni stworzono ogromną baze dla Kriegsmarine, zachodziły tu nawet największe okręty niemieckie, np. kilkakrotnie był tam pancernik „Bismarck" W stoczni gdyńskiej, filii Deutsche Werke Kiel produkowano kadłuby u-bootow i prowadzono wszechstronne remonty okrętów niemieckich. W tym rejonie umieszczono również szkoły zarówno dla Kregsmarine jak i dla artylerii lądowej. W rejonie Babich Dołów intensywnie prowadzono próby nowych torped w zbudowanych na wodach Zatoki budowlach - tzw."torpedowniach", których ruiny istnieja do dziś... W rejonie Darłowa montowano najcięższe działa kolejowe, stały tu liczne pociągi pancerne. Na Półwyspie helskim ustawiono liczne baterie dział, włączając także wyremontowane działa baterii Laskowskiego.

Na terenie miasta Hel Niemcy w ostaniej fazie obrony Helu budowali lotnisko polowe, którego budowe przerwano w kwietniu 1945 - obecnie ten teren jest zabudowany domami.
Jak mówią relacje - pas startowy zaczynał się po wschodniej stronie hotelu Riviera i kończył się w okolicach dzisiejszego Domu Rybaka. Budynek ówczesnej obsługi i sztabu lotniska mieścił się w budynku majhącym obecnie adres ul.Steyera 20. Z powodu budowy lotniska zburzono kilka willi i zlikwidowano resztki zapadającego się w morze Kurhausu.
Samoloty miały lądować od strony Zatoki, mniej więcej wzdłuż obecnej ul.Steyera. Podobno z lotniska tego w styczniu 1945 roku korzystał między innymi Gauleiter Prus Wschodnich Erich Koch [1896-1986] podczas ewakuacji z Mierzei Wiślanej samolotem Fiesler Fi 156 "Storch".
Nawierzchnia pasa startowego była wykonana z drewna - z okrąglaków sosnowych około półmetrowej długości, wbitych w ziemię pionowo jeden przy drugim. Jeszcze kilka lat po wojnie Helanie wykopywali te pnie, używając ich do palenia w piecach.

Kres, 1948, fot. - M.Jankowski 1904-1974 Cały półwysep intensywnie fortyfikowano, wykorzystując doświadczenia z 1939 roku w pobliżu Chałup zrobiono przekop półwyspu - rów parometrowej szerokości, ciągnący się od morza do zatoki. (bądź wykorzystano rów powstały po wybuchu głowic torpedowych w 1939 r.) Na odcinku między Chałupami a Kuźnicą zrobiono zaporę przeciwczołgowa której przedłużenie stanowiły poprzecznie ustawione lokomotywy wchodzące w morze.(fot. z 1948 - obok)

Pod koniec wojny na terenie portu, zagrożonego już wtedy nalotami, rozpoczęto budowę trzy kondygnacyjnego żelbetonowego schronu przeciwlotniczego typu T-750 [Truppenmannschaftsbunkers 750] dla bazujących tu załóg okrętów. Schron miał planowo pomieścić 750 osób chronionych stropem o grubości 350 cm. Miał ściay zewnętrzne o grubości 250 cm, był wyposażony w filtrowentylację, agregaty prądotwórcze i kotłownię. Do końca wojny zdołano wybudować tylko fundamenty oraz parter. Identyczne schrony zachowały się na terenie portu wojennego w Gdyni i Świnoujściu.

W końcu 1945 r. produkcja w stoczniach zmalała ze względu na zbliżający się front, ale rola tego obszaru jako bazy floty byla dalej ogromna. Ponieważ Niemcy planowali nowe ofensywy na początek 1945 roku, a więc utrzymanie tego rejonu było niezwykle ważne. Zgromadzono tu ogromną liczbą okrętów podwodnych i nawodnych, zgromadzono kolosalne ilości sprzętu wojennego.
Rejon Zatoki Gdańskiej był niemal do końca okupacji oazą spokoju - nie było tu bombardowań ze względu na wielkie odległości od baz alianckich.

Schleswig-Holstein po zatopieniu -fot.arch.powojenna
Jednak alianci aktywnie interesowali sie sytuacją w tym rejonie.

18 grudnia 1944 r. odbył się największy udany nalot RAF, w rejon portów Trójmiasta wysłano m.in. 236 bombowców typu Lancaster. Bombardowania spowodowały wielkie zniszczenia w stoczni Kriegsmarine, w obiektach portowych, uszkodzono liczne okręty w tym trzy bomby trafiły pancernik „Schleswig-Holstein", który nabrał wody i oparł się rufą o dno basenu portowego w Gdyni. (Zatonął ostatecznie 26 XII, a 21 III 1945 został dodatkowo zniszczony przez Niemców ładunkami wybuchowymi)

Nieustannie szły transporty morskie wywożące tysiącami rannych i uciekinierów do Rzeszy.

Wilhelm Gustloff jako okret szpitalny 1939 Wilhelm Gustloff in Gotenhafen (w Gdyni) 30 stycznia z Gdyni wypłynął okręt koszarowy Kriegsmarine "Wilhelm Gustloff" z 10,5 tysiącem uciekinierów na pokładzie. - pełna historia Gustloffa - Wsród nich, prócz kobiet, dzieci, rannych i cywilów było także ok. 1000 kadetów i oficerów z II Szkolnego Dywizjonu Okrętów Podwodnych oraz inni wojskowi i działacze partyjni. Korzystając ze złej pogody, kapitan miał nadzieję przemknięcia się na Zachód i ucieczki przed Rosjanami. Wkrótce po minięciu Helu "Gustloff" został mimo bardzo złej pogody zauważony przez radziecki okręt podwodny S-13 ostrzelany czterema torpedami i zatopiony w ciągu zaledwie 50 minut.
Podobno na Gustloffie odebrano tajemniczy (bo nigdy nie udało się ustalić kto go wysłał) komunikat o niemieckich okrętach w pobliżu. Wtedy zapalono światła. Nikt się nie odezwał (bo tak naprawdę nikogo nie było) więc wkrótce zgaszono światła, ale Rosjanie zobaczyli przez chwilę Gustloffa jak na strzelnicy. I nawet pogoda nie mogła tu przeszkodzić....

W tragedii "Gustloffa" zginęło (większość zamarzła w morzu, w kamizelkach ratunkowych) od 5350 do 9343 osób (różne źródła podają różne liczby) - około cztery razy tyle ludzi co na "Titanicu" - niektóre źródła twierdzą, że najwięcej w całej historii światowej żeglugi. Uratowało się ok. 904-1252 (rózne źródła podają różne liczby) osoby. Wrak "Gustloffa" leży do dziś ok. 40 kilometrów na północ od Łeby.

W nocy 10 lutego 1945 zatopiony został dwoma torpedami w ciągu 7 minut "Steuben" (dawniej: General Steuben) załadowany ok. 5.000 rannymi żołnierzami i uciekinierami. Zatopienie przyniosło ok. 3500 ofiar ("trzecie miejsce" na liście największych katastrof morskich). Zatopił go ten sam okręt podwodny S-13 - co Gustloffa i prawie w tym samym miejscu.

16 kwietnia 1945 tuż przed północą statek "Goya" płynący z Helu dostał w jego okolicy dwie torpedy od radzieckiego okrętu podwodnego L-3 (dowódca: kpt Konowałow - prawdopodobnie najwięcej zatopień w całej radzieckiej flocie podwodnej). "Goya" pokładzie miał ok. 7000 ludzi (cywilni uchodźcy i ranni żołnierze). Razem z pięcioma innymi statkami miał popłynąć do Kopenhagi Statek przełamał się i zatonął w 4 minuty. Uratowały się tylko 183 osoby!

3 marca 1945 roku rejon Trójmiasta znalazł się w okrążeniu rosyjskim. Na stosunkowo niewielkim terenie znalazła się kolosalna ilość ludzi i sprzetu, w tym wiele czołgów, oraz malejące zapasy paliwa i amunicji.
Pozostawała tylko obrona do ostatka, lub szukanie ucieczki morzem.

15 marca gauleiter Forster oświadczył publicznie, że zwycięży Rosjan, lub polegnie.
22 marca Rosjanie zajęli Sopot odcinając rejon Gdańska od rejonu Gdyni i Oksywia,
25 marca Hitler ogłosił Oksywie twierdzą, podobnie jak teren Gdańska.
26 marca
Gdańsk bronił się w pełnym okrążeniu. Mimo wezwań do poddawania się przeważał wśród Niemców paniczny lęk przed Rosjanami - znane były powszechnie przypadki torturowania i rozstrzeliwania poddających się żołnierzy niemieckich jako odwetu za niemieckie okrucieństwa popełniane zwłaszcza przez oddziały SS

W przeciwieństwie do polskiej obrony w 1939 roku Niemcy mieli potężną artylerię i na morzu i na lądzie, z tym że zapasy amunicji prędko się wyczerpywały, a paliwa do czołgów nie było...
Nowoczesne samoloty rosyjskie niepodzielnie panowały w powietrzu a łodzie podwodne Czerwonej Floty czatowały w rejonie Helu na transporty wypływające z Zatoki.

27 marca resztki Niemców opuściły palący się Gdańsk, uciekając na teren Żuław i tworząc tam ostatni rejon obrony.
28 marca oddziały radzieckie zdobyły Gdynię spychając Niemców na Kępę Oksywską.

Gdansk po wyzwoleniu-fot.arch.powojenna 30 marca Gdańsk zajęły wojska radzieckie rozstrzeliwując i deportując ludność, rabując i niszcząc ocalałe jeszcze w znacznej części miasto podpaleniami i wysadzeniami.
Szczegółowe informacje są nieliczne.... Pastor Friedrich Reimer z kościoła św.Katarzyny w Głównym Mieście wyszedł do Rosjan w stroju liturgicznym, chcąc ich prosić o oszczędzenie Świątyni i zginął zastrzelony na jej progu...

Opinie historyków i pamiętnikarzy bardzo różnią się co do tego, jaka część Gdańska była spalona w czasie walk, a ile po wyzwoleniu. Wydarzenia te były jeszcze do niedawna okryte mrokiem wstydliwej tajemnicy, teraz pisze się o nich coraz powszechniej......
Oddziały polskie brały aktywny udział w zdobywaniu Gdyni i Oksywia, natomiast do Gdańska już po jego wyzwoleniu, weszła tylko wydzielona w celach propagandowych grupa wojska polskiego.

Po ciężkich walkach, w nocy z 31 na 1 kwietnia Niemcy przewieźli masy uciekinierów z Oksywia na Hel a większość Oksywia zajęli Rosjanie. Hel był zatłoczony ponad granice możliwości, (20-30 tysięcy żołnierzy a także masy uciekinierów cywilnych i obóz jeniecki, niektóre źródła mówią o 140 tys. a nawet 365 tysiącach (!!) ludzi na Helu..) ludzie kopali ziemianki i żywili się resztkami, cały czas trwały silne naloty rosyjskich myśliwców i bombowców, transporty morskie przepełnione uciekinierami były masowo zatapiane w okolicach półwyspu...

barka transportujaca uciekinierów na Hel 4 kwietnia gauleiter Forster przybył promem z Helu na bronioną wciąż Mierzeję Wiślaną, a następnie wywieziono go na Zachód. Nocą z 4 na 5 kwietnia Kriegsmarine przeprowadza gigantyczną ewakuacje morzem na Hel - używając wszelkich dostępnych środków transportu wodnego przewieziono około 30 tysięcy uciekinierów i 10 tysięcy żołnierzy, przy minimalnych stratach własnych.
W celu wyżywienia tak wielkiej ilośći ludzi zbudowano m.in. piekarnie wojskową ukrytą na terenie żelbetowego stanowiska nr.2 byłej baterii Schleswig-Holstein.

5 kwietnia Około godz.17-tej Rosjanie zdobyli resztę wzgórza Oksywskiego.
Z Helu w dalszym ciągu odpływaja transporty ewakuacyjne na zachód. Tylko w czasie kwietnia 1945 roku około 387 tys. ludzi opuściło Hel drogą morską.

6 maja
Ostatni okręt z żołnierzami i uciekinierami na pokładzie odpłynął z Helu.
Na Helu pozostało do kapitulacji ok. 60 tys ludzi - w większości personelu wojskowego.

9 maja 1945 po podpisaniu przez Niemcy aktu bezwzględnej kapitulacji Hel i Mierzeja skapitulowały.

Oprócz niezliczonych jeńców wojennych deportowano na roboty do Rosji kilkanaście tysięcy ludzi, głównie Kaszubów, którzy uważani byli przez władze za Niemców. Z samego Helu deportowano ponoć 25 tysiecy ludzi!! (Dziennik Bałtycki 19 maja 1945)
Miasto Gdynia ucierpiało niewiele, natomiast port i jego urządzenia były zniszczone w znaczącej części, zarówno przez bombardowania alianckie jak i przez ustępujących Niemców.
Port był zablokowany celowo zatopionymi jednostkami jak np. pancernik „Gneisenau” oraz wieloma mniejszymi, baseny portowe wypełnione były wrakami jak np. pancernik „Schleswig–Holstein” stojący na dnie przy tzw. Nabrzeżu Rumuńskim, niemal wszytkie dźwigi i inne obiekty portu, także nabrzeża były zniszczone przez specjalne grupy niemieckich saperów.
Straty niemieckie szacowane są na ok.90.000 poległych i ponad 30.000 wziętych do niewoli. Straty wojsk radzieckich i polskich oszacować dużo trudniej - ukrywano je ze względów propagandowych, ale określa się je nawet na 150.000 poległych i rannych żołnierzy.

Zobacz super ciekawą stronę o walkach o Pomorze Gdańskie w 1945 roku:
pomorze1945


 

Valle - Władysław Szarski